Izzy
Świat ulega zagładzie każdego kolejnego dnia. Każdego ranka
stajemy przed wyborem, który może nas uratować albo zabić na dobre i mimo, że
nie żyjemy już w społeczeństwie wolnym i równouprawnionym to staramy się
walczyć o każdą sekundę naszego istnienia. Dlatego też budzimy się rano i
stajemy przed niewyobrażalnie trudnym zadaniem. Musimy udawać. Oczywiście
trafiają się i tacy, którzy kończą z sobą, by przestać przechodzić piekło na
ziemi. Tylko, że to już nie jest Ziemia, to nie jest świat, który istniał w 2014
roku. Od tamtego czasu nic nie jest takie same i już nigdy nie będzie. Nasza cywilizacja przeszła przez wszystko co
tylko możliwe. Przeżyliśmy powodzie, pożary, epidemie, ale rok później przyszło
coś o wiele gorszego, przyszła wojna a wraz z nią ludzie. Inni niż wszystko co do tej pory
widzieliśmy. Każdy z nich wygląda inaczej, jak my, zwykli przyziemni, ale tacy
nie są. Posiadają zdolności, który nas przytłaczają i każą nam się przed nimi
korzyć. Tracimy swoją wolę i myślimy jak
maszyny, ale wciąż żyjemy by walczyć.
Kiedyś myślałam,
że łatwiej jest skoczyć w przepaść i umrzeć z własnego wyboru niż zostać
zabitym przez Nadludzi. Teraz myślę, że to nie ma znaczenia. Kiedyś i tak
zginiemy, a przynajmniej możemy walczyć o lepsze jutro. Dlatego stoję tu gdzie
stoję. Na czele Organizacji Ratującej i Zrzeszającej Ludzi. Z naciskiem na
ludzi. Wciąż jednak nie umiemy się rozróżnić.
Nadludzie wyglądają tak samo jak my, więc jak ich zniszczyć, zabić czy uwięzić jeśli nie jesteśmy w stanie nie
ponieść strat z własnej strony, a każde ludzkie istnienie jest w tym momencie
na wagę złota. Nie możemy się wyniszczać i tracić w ten sposób szans i proporcji,
choć i tak są one zachwiane. Nas jest garstka, dwadzieścia, może trzydzieści
tysięcy rozsianych na całym świecie. Nie mamy ze sobą łączność. A ich są
miliony jeśli nie miliardy.
,,Izzy nie martw
się jutrem, bo może go nie dożyjesz.’’
Nie chcę pamiętać
tych słów, nie chcę myśleć, że jutro mnie nie będzie, że zostawię Astrid na
pożarcie Nadziemnym, że ona o mnie zapomni. Nie chcę myśleć, że po śmierci nie
będzie przy mnie Christophera, ale może on zaopiekuje się Astrid. Na pewno. Na
niego zawsze mogę liczyć. To dla niego staję dzisiaj przed Radą, to dla niego
mogę na zawsze zostać stracona w oczach ludzi, bo chcę go chronić i wiem, że on
zrobił by to samo dla mnie. Bo mnie kocha, a ja kocham go. To logiczne, że
poddam się każdej, nawet najgorszej karze. On musiał by umrzeć, a ja mogę zostać
skazana na godzinki w kuchni czy ładowni. Nic się nie stanie. Na pewno. Nie ma
prawa. Nie rozdzielą nas. Astrid na mnie czeka i na pewno jutro rano obudzę się
z nią w ramionach.
-Izzy Arizona
proszona przed dyrektora.- odezwał się głęboki i męski głos. To Chris. Ręce mu
się trzęsły, a broda lekko drżała, choć starał się być jak najbardziej
oficjalny. Że też musiałam mieć na nazwisko tak jak miejsce gdzie to wszystko
się zaczęło.
Przechodząc obok
niego musnęłam palcami jego dłoń i poczułam ciepło jego skóry. Chciałabym móc
poczuć jeszcze raz jego usta na moich. Boże, tak bardzo Cię o to proszę. Może
zacznę wierzyć? Jeśli wyjdę z tego cało zacznę ufać i poddam się Bogu.
Spojrzałam mu
jeszcze raz w oczy po czym weszłam do środka auli.
____________________
Od Akwamaryn: Boże jak ja dawno nic nie napisałam. Ten fragment to chyba pierwsza rzecz jaką napisałam dla przyjemności od poprzedniego bloga, ale myślę, że warto było poczekać. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Trochę się uspokoiłam, wdrożyłam w życie licealisty i chyba mogę pozwolić sobie na pisanie.
Mam nadzieję tylko, że znajdę na to wszystko czas i wenę przede wszystkim.
Co do samego prologu to muszę wam powiedzieć, że w mojej głowie to wyglądało lepiej. Jednak ciężko było mi się skupić i napisać to co bym chciała, żeby jednak nie zdradzać wam od razu wszystkiego. Trochę mam już planów co do Izzy i mam nadzieję, że moja postać przypadnie wam do gustu :)
____________________
Od Akwamaryn: Boże jak ja dawno nic nie napisałam. Ten fragment to chyba pierwsza rzecz jaką napisałam dla przyjemności od poprzedniego bloga, ale myślę, że warto było poczekać. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Trochę się uspokoiłam, wdrożyłam w życie licealisty i chyba mogę pozwolić sobie na pisanie.
Mam nadzieję tylko, że znajdę na to wszystko czas i wenę przede wszystkim.
Co do samego prologu to muszę wam powiedzieć, że w mojej głowie to wyglądało lepiej. Jednak ciężko było mi się skupić i napisać to co bym chciała, żeby jednak nie zdradzać wam od razu wszystkiego. Trochę mam już planów co do Izzy i mam nadzieję, że moja postać przypadnie wam do gustu :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz